Tag Archives: psychoonkolog

Praca na szpitalnym oddziale – moja perspektywa

 

Często, kiedy ludzie słyszą, że pracuję na oddziałach onkologicznych, to stwierdzają, że wykonują bardzo trudną pracę i na co dzień widzę tyle cierpienia i ludzkich tragedii. Taki obraz oddziału onkologicznego ma bardzo wiele osób. A jak ja to widzę? I jak sobie radzę?

Dla mnie przede wszystkim praca na oddziale jest niezwykle cennym doświadczeniem. Każdego dnia spotykam wiele osób, poznaję historię ich życia, towarzyszę im w trakcie diagnostyki, leczenia czy badań kontrolnych.

Oczywiście bywa trudno, nerwowo, bywa smutno, czasami bardzo smutno. To takie sytuacje, gdy pacjenci czekają na wyniki badań, poznają diagnozę, dostają niepomyślne informacje o przebiegu leczenia. Trudno jest, gdy medycyna mówi, że już nic więcej dla pacjenta zrobić nie może. Trudno jest, gdy pacjenci umierają. W tych trudnych momentach staram się być dla pacjentów wsparciem, dać im bezpieczną przestrzeń do wygadania się, wypłakania, a jak potrzebują, to i wykrzyczenia.

Z drugiej strony praca na oddziale to też radość i szczęście. Lubię te momenty, gdy pacjent krzyczy z drugiego końca korytarza, że „w TK czysto”, gdy kolejne badania pokazują, że leczenie działa, gdy pacjenci wracają do swojego życia i do swojej codzienności. To niezwykłe chwile, gdy na twarzach pacjentów pojawia się uśmiech a w oczach błysk.

Moja praca zwykle polega na tym, że „wędruję” od sali do sali, zagaduję pacjentów. Są pacjenci, którzy nie chcą ze mną rozmawiać (ba, nawet potrafią schować się pod kołdrą!) ale są też tacy, którzy chętnie sięgają po pomoc i wsparcie. Bywa też tak, że po prostu rozmawiamy sobie o zwykłych, codziennych sprawach. Czasami lekarze proszą abym do kogoś zajrzała, czasami pielęgniarki zwrócą moją uwagę na jakiegoś konkretnego pacjenta, czasami rodzina prosi żeby zajrzeć do ich bliskiego a czasami sami pacjenci proszą o rozmowę. Staram się też rozmawiać z rodzinami i bliskimi pacjentów – oni też potrzebują wsparcia. Zdarzały się już sytuacje, gdy zabierałam z korytarza zapłakane i zdenerwowane rodziny.

A jak sobie radzę? Po pierwsze, naprawdę lubię to, co robię i dzięki temu mam stale motywację do działania. Po drugie, dbam o to żeby mieć czas na odpoczynek i regenerację, staram się realizować plany pozazawodowe i mieć czas na aktywności, które dają mi radość. Po trzecie, gdy zauważam, że coś mnie jakoś wyjątkowo mocno poruszyło wtedy sięgam po pomoc bardziej doświadczonych psychologów.

O pracy psychoonkologa pisałam jakiś czas temu, gdyby ktoś chciał wrócić do tamtego materiału, znajdzie go pod tym linkiem: http://psychoonkolog.eu/psychoonkolog-na-oddziale-zbedny-wydatek-czy-niezbedna-pomoc/

10 kroków po poznaniu diagnozy

 

Diagnoza choroby nowotworowej to jedna z tych informacji, których wolelibyśmy nigdy w swoim życiu nie usłyszeć. Kiedy jednak słyszymy od lekarza, że to rak, nasz świat wywraca się do góry nogami. Większość pacjentów mówi o utracie poczucia bezpieczeństwa, pojawia się lęk – o siebie i o swoich bliskich. Pacjenci mówią też, że to jakby dostać „kijem po głowie”. Pojawia się wiele negatywnych myśli i emocji i bardzo trudno jest się w tej nowej sytuacji odnaleźć.

Co możemy zatem zrobić aby pomóc sobie na początku tej drogi?

1.      Pozwól sobie przeżyć emocje

Lęk, złość, smutek, rozpacz to emocje, które możesz odczuwać po poznaniu diagnozy i te emocje masz prawo odczuwać, one są tu naturalne. Pozwól sobie na przeżycie tych emocji. Jeżeli chcesz płakać, to płacz, chcesz krzyczeć, to krzycz. Nie duś tego w sobie i nie pozwól aby ludzie wokół Ciebie odebrali Ci prawo do odczuwania tych emocji. Pamiętaj, że to co teraz czujesz jest naturalną reakcję na kryzys w jakim się właśnie znalazłaś.

2.      Uzyskaj dokładną i pełną informację od lekarza

Bardzo ważne jest, abyś otrzymała od lekarza pełną i rzetelną informację o swojej chorobie i planowanym leczeniu. Mając wiedzę będziesz mogła bardziej świadomie podejmować decyzje o swoim leczeniu a także lęk, który odczuwasz będzie mniejszy. Pamiętaj, że przeczesując czeluści Internetu możesz napotkać wiele stron, na których będą niesprawdzone lub nieprawdziwe informacje. Dlatego tak ważne jest, abyś opierała się o sprawdzone źródło informacji jakim jest lekarz.

3.      Jeżeli masz wątpliwości uzyskaj opinię drugiego lekarza.

Może być tak, że leczenie które zaproponuje Ci lekarz wzbudzi Twoje wątpliwości i będziesz wahała się czy zgodzić się na nie czy nie. Pamiętaj, że masz prawo zasięgnąć opinii innego lekarza. Tu chodzi o Twoje życie i zdrowie i ważne jest abyś mogła zaufać lekarzowi i leczeniu, które Ci proponuje.

4.      Odpuść sobie czytanie statystyk.

Po usłyszeniu diagnozy szukasz informacji o tym jakie są rokowania i jakie masz szanse? Odpuść sobie – takie informacje nie poprawią Twojego samopoczucia. Pamiętaj, że statystyki odnoszą się do populacji, a nie do konkretnego człowieka. A przecież każdy z nas jest inny, ma inny stan wyjściowy, inaczej będzie reagował na leczenie. Zagłębiając się w statystyki możesz pogorszyć swój nastrój i odebrać sobie nadzieję.

5.      Zrewiduj swoje przekonania na temat raka i jego leczenia.

Na pewno masz w głowie jakieś przekonania dotyczące raka i tego jak wygląda leczenie. Ważne abyś przyjrzała się swoim przekonaniom i sprawdziła, czy aby na pewno są one dla Ciebie zdrowie. Większość pacjentów ma w głowie niezdrowe przekonania o chorobie i leczeniu, są to myśli typu: „Rak to wyrok”, „Chemia mnie zabije”, „Z raka się nie wychodzi” itp. Niezdrowe przekonania dotyczące choroby i leczenia sprawiają, że odczuwasz negatywne emocje (np. lęk, złość, poczucie winy), a negatywne emocje źle wpływają na Twoje zdrowie i na proces powrotu do zdrowia.

6.      Pracuj z wyobraźnią.

Twoja wyobraźnia ma ogromną moc. Używana w zdrowy sposób może stać się narzędziem, które będzie pomagało Ci w powrocie do zdrowia. Ważne aby porzucić zamartwianie się (czyli wyobrażanie sobie czarnego scenariusza) a skupiać się na wyobrażaniu sobie pożądanego efektu. Jak jeszcze używać wyobraźni w zdrowy sposób? Po pierwsze: myśl lub wyobrażaj sobie chorobę jako uleczalną. Po drugie: myśl lub wyobrażaj sobie leczenie jako skuteczne. Po trzecie: myśl lub wyobrażaj sobie Twoje ciało jako zdolne do samoleczenia.

7.      Nie rezygnuj z aktywności dających Ci radość.

Zwykle, gdy w życiu dzieje się coś trudnego to w pierwszej kolejności rezygnujesz z aktywności, które dają Ci radość. Pojawia się w głowie przekonanie: „Jak mam się bawić skoro w moim życiu dzieje się coś złego?”. A właśnie te aktywności, które dają Ci radość sprawiają, że masz więcej energii, lepiej przechodzisz przez leczenie, wspomagają Twój powrót do zdrowia. Nie rezygnuj z nich, postaraj się przeznaczać chociaż 30 minut dziennie na aktywności, które dadzą Ci poczucie radości.

8.      Słuchaj swojej wewnętrznej mądrości.

Masz w sobie Twój wewnętrzny głos, który prowadzi Cię w stronę tego co dobre dla Ciebie i Twojego zdrowia. Wsłuchaj się w ten głos, w jego podpowiedzi i podążaj za nimi.

9.      Przyjrzyj się swoim kręgom wsparcia.

Rozejrzyj się wokół siebie, zobacz ludzi, którzy Ci towarzyszą. Zobacz jakie wsparcie możesz od nich uzyskać. Pamiętaj, też że w Twoim kręgu wsparcia są też specjaliści (lekarz, pielęgniarka, psycholog).

10.   Staraj się żyć normalnie

To może brzmi jak banał, ale to prawda. Staraj się żyć, funkcjonować jak najnormalniej. Pamiętaj, że nadal jesteś rodzicem, partnerem, małżonkiem, przyjacielem, pracownikiem, szefem. Jeżeli tylko stan Twojego zdrowia na to pozwala, nie rezygnuj ze swojej codziennej aktywności.

A może by tak “zdrowieć” zamiast “walczyć”?

 

W naszym codziennym języku przyjęło się mówić, że “walczy się z rakiem” . W rozmowach pacjentów czy w mediach wszędzie “walka z chorobą” . Tylko czy taki sposób mówienia o leczeniu i chorobie jest aby na pewno zdrowy?
Mówienie o raku w kontekście walki dokłada na barki dodatkowy ciężar, wywołuje presję i przyczynia się do powstawania i wzmacniania niezdrowych przekonań o chorobie i leczeniu. A co za tym idzie pojawiają się trudne (negatywne) emocje.

A gdybyśmy tą “walkę” zamienili na “zdrowienie” ? I zamiast mówić “Walczę z rakiem” mówili “Zdrowieję”. Czujecie różnice? Czy nie byłoby lżej?

Zapisy na Warsztaty Terapii Simontona – Łódź i Lublin

 

Zapisy na warsztaty trwają:

10 – 12 maja Łódź
Więcej informacji: http://psychoonkolog.eu/warsztaty-terapii-simontona-10-12-maja-lodz/
(Zapisy na warsztaty w Łodzi prowadzone są do 29 kwietnia)

24 – 26 maja Lublin
Więcej informacji: http://psychoonkolog.eu/warsztaty-terapii-simontona-24-26-maja-lublin/
(Zapisy na warsztaty w Lublinie prowadzone są do 14 maja)

O wewnętrznej mądrości

 

Wewnętrzna mądrość, wewnętrzny głos, intuicja, głos Anioła Stróża, podświadomość – każdy ma jakieś swoje określenie opisujące głos, który podpowiada nam, co zrobić, szczególnie w sytuacjach dla nas trudnych, ważnych. Według definicji jest to „mądrość niepochodząca z intelektu”. Jest to coś, co ma każdy człowiek, co stanowi źródło kreatywności i źródło pozwalające odnaleźć rozwiązania dla różnych życiowych spraw. Dzięki wewnętrznej mądrości ludzie zasiedlili całą Ziemię, dokonywali nowych odkryć, rozwijali siebie i otaczający świat. Wewnętrzna mądrość pomagała w odnajdywaniu dobrego dla człowieka pożywienia, miejsca do życia i w unikaniu tego, co niezdrowe i trujące. Nawet najmniejsze organizmy żywe, a właściwie to nawet pojedyncze komórki mają w sobie wewnętrzną mądrość, która pomaga je chronić i podążać ku temu co odżywcze.

Wewnętrzna mądrość jest częścią natury człowieka, jednym z jej przejawów jest naturalna tendencja do zdrowienia. Dzięki podpowiedziom wewnętrznej mądrości wybieramy właściwą dla nas ścieżkę powrotu do zdrowia. Wybieramy to, co będzie dla nas dobre i odżywcze, co pomoże nam szybciej odzyskać siły a unikamy tego, co odbiera nam energię, jest dla nas szkodliwe i toksyczne. Pamiętam rozmowy z pacjentami, którzy powtarzali, że czują, że jakieś leczenie nie będzie dla nich dobre. Nie potrafili wyjaśnić skąd w nich to przekonanie ale czuli, że jest ono bardzo silne. I kiedy odpuszczali, decydowali żeby jednak nie podjąć proponowanego leczenia, to często później okazywało się, że faktycznie, ten rodzaj leczenie spowodowałby więcej szkód niż przyniósł pożytku dla pacjenta.

Tylko jak rozpoznać, że to właśnie wewnętrzna mądrość podpowiedziała nam co robić? Odpowiedzi wewnętrznej mądrości przychodzą z poczuciem sensu, słuszności i z radością. Sprawiają, że odczuwamy wewnętrzny spokój i czujemy się dobrze. I nawet gdy wydaje nam się, że ta odpowiedź nie jest zgodna z naszymi dotychczasowymi przekonaniami, to mimo wszystko nie doświadczamy tzw. dysonansu, po prostu akceptujemy tę odpowiedź. Niestety dla nas, bardzo szybko jesteśmy w stanie zwątpić i podważyć odpowiedź, którą przyniosła wewnętrzna mądrość. Po paru minutach wracają do nas nasze niezdrowe przekonania i nawykowe sposoby myślenia. W efekcie, targani wątpliwościami odrzucamy głos wewnętrznej mądrości i działamy w wyuczony dla siebie sposób.

Warto czasami zatrzymać się, popatrzeć na swoje życie i spróbować odnaleźć te momenty, w których doświadczyliśmy głosu wewnętrznej mądrości. Przyjrzeć się, w jakich to było sytuacjach, okolicznościach i przede wszystkim zobaczyć, czy posłuchaliśmy odpowiedzi, które przyszły z wewnętrznej mądrości czy nie. Sama już nie raz doświadczałam sytuacji, w których wewnętrzna mądrość podpowiadała mi co robić i nie raz stłumiłam w sobie tę podpowiedź i postąpiłam inaczej. Kiedy spojrzałam na takie sytuacje z perspektywy czasu, okazywało się, że gdybym posłuchała podpowiedzi wewnętrznej mądrości, to byłoby to dla mnie lepsze rozwiązanie. Mam też w głowie historie kiedy podążyłam za podpowiedziami wewnętrznej mądrości i przyniosło mi to coś dobrego.

Kiedy doświadczamy czegoś trudnego w życiu, możemy aktywnie poszukać odpowiedzi wewnętrznej mądrości. Pomocne w tym będzie wyciszenie i medytacja. W medytacji ważne jest aby skupić się na przekonaniu, że pomoc jest dla nas osiągalna przez cały czas i w każdej sprawie. Może nie zawsze będzie to taka pomoc jakiej byśmy chcieli, ale na pewno będzie to taka pomoc jakiej w danym momencie potrzebujemy. Dzięki temu łatwiej nam będzie połączyć się z wewnętrzną mądrością i usłyszeć jej podpowiedzi. Poprzez ćwiczenie nabierzemy też wprawy w łączeniu się z naszą wewnętrzną mądrością i będziemy mogli czerpać pełnymi garściami z jej zasobów.