Tag Archives: rak

Otwarta Grupa Wsparcia dla osób z doświadczeniem choroby nowotworowej

Wspólnie z Fundacja Onkologiczna Nadzieja we wrześniu rozpoczęliśmy drugą edycję Otwartej Grupy Wsparcia dla osób, które doświadczyły lub aktualnie doświadczają choroby nowotworowej.
 
W trakcie spotkań będziemy rozmawiać o chorobie, towarzyszących jej emocjach i myślach ale też porozmawiamy o codzienności. Będziemy się śmiać, czasami płakać i zadbamy aby wspólnie spędzony czas był dobry. Wspólnie poszukamy sposobów radzenia sobie w trudnych sytuacjach i poznamy sposoby innych uczestników. Podzielimy się też informacjami praktycznymi – co, gdzie i jak zorganizować. Spotkania pozwolą Ci poszerzyć swój krąg wsparcia i dadzą Ci przestrzeń, w której będziesz mógł swobodnie opowiedzieć o tym co czujesz i myślisz.
 
KIEDY: wtorki ( co dwa tygodnie) w godzinach 17:00 – 18:30
GDZIE: NatolMedic, ul. Belgradzka 5, Warszawa (metro Natolin)
PROWADZĄCA: Psychoonkolog Milena Dzienisiewicz
ZGŁOSZENIA: fon@fundacjaonkologicznanadzieja.org
UDZIAŁ W SPOTKANIACH JEST BEZPŁATNY

#mamrakaicoztego

Czas podjąć działania! Wiele razy mówiłam o tym, że nie podoba mi się sposób w jaki media i filmy przedstawiają obraz pacjenta z chorobą nowotworową i leczenia onkologicznego. Dostajemy obraz przedstawiający wychudzoną, ponurą postać, ludzi leżących na podłodze w toalecie, smutnych, szarych i cierpiących. A czy tak naprawdę wygląda i funkcjonuje człowiek chorujący na raka?? Odpowiedź brzmi: nie!!

I właśnie dlatego czas pokazać, że rak i leczenie nie są końcem świata i końcem życia. Jasne, bywają dni, że nawet mruganie sprawia trudność, bywają dni gdy samopoczucie fizyczne i psychiczne jest złe. Ale pokażmy, że są też dni, kiedy samopoczucie jest naprawdę dobre i jest energia do działania. Chciałabym poprzez #mamrakaicoztego pokazać, że chorując na raka i lecząc się można dobrze, radośnie i aktywnie żyć. Chciałabym pokazać, że można realizować się zawodowo, podróżować, spełniać w roli rodzica, małżonka, że można realizować swoje pasje, marzenia i pragnienia.

Zapraszam tych, którzy są aktualnie w trakcie leczenia i tych, którzy są już po leczeniu do pokazania, że rak to nie wyrok i, że z rakiem można żyć. Wrzucajcie zdjęcia i swoje historie pokazujące, że w Waszym życiu jest (i było w trakcie leczenia) miejsce na radość i aktywność, a nie tylko na raka. Udostępniajcie na Waszych profilach na Facebooku  (pamiętajcie żeby post był publiczny, będę mogła go znaleźć) i Instagramie.  Dodawajcie #mamrakaicoztego

PS. Na początek ja i wspomnienie. Na tym zdjęciu jestem po dwóch operacjach i 13 dni po pierwszej chemii. Dwa dni później wypadły mi włosy. Jestem tu w moich ukochanych Bieszczadach – były wędrówki (co prawda po płaskim i dość wolno) i była mega radość!

Praca na szpitalnym oddziale – moja perspektywa

 

Często, kiedy ludzie słyszą, że pracuję na oddziałach onkologicznych, to stwierdzają, że wykonują bardzo trudną pracę i na co dzień widzę tyle cierpienia i ludzkich tragedii. Taki obraz oddziału onkologicznego ma bardzo wiele osób. A jak ja to widzę? I jak sobie radzę?

Dla mnie przede wszystkim praca na oddziale jest niezwykle cennym doświadczeniem. Każdego dnia spotykam wiele osób, poznaję historię ich życia, towarzyszę im w trakcie diagnostyki, leczenia czy badań kontrolnych.

Oczywiście bywa trudno, nerwowo, bywa smutno, czasami bardzo smutno. To takie sytuacje, gdy pacjenci czekają na wyniki badań, poznają diagnozę, dostają niepomyślne informacje o przebiegu leczenia. Trudno jest, gdy medycyna mówi, że już nic więcej dla pacjenta zrobić nie może. Trudno jest, gdy pacjenci umierają. W tych trudnych momentach staram się być dla pacjentów wsparciem, dać im bezpieczną przestrzeń do wygadania się, wypłakania, a jak potrzebują, to i wykrzyczenia.

Z drugiej strony praca na oddziale to też radość i szczęście. Lubię te momenty, gdy pacjent krzyczy z drugiego końca korytarza, że „w TK czysto”, gdy kolejne badania pokazują, że leczenie działa, gdy pacjenci wracają do swojego życia i do swojej codzienności. To niezwykłe chwile, gdy na twarzach pacjentów pojawia się uśmiech a w oczach błysk.

Moja praca zwykle polega na tym, że „wędruję” od sali do sali, zagaduję pacjentów. Są pacjenci, którzy nie chcą ze mną rozmawiać (ba, nawet potrafią schować się pod kołdrą!) ale są też tacy, którzy chętnie sięgają po pomoc i wsparcie. Bywa też tak, że po prostu rozmawiamy sobie o zwykłych, codziennych sprawach. Czasami lekarze proszą abym do kogoś zajrzała, czasami pielęgniarki zwrócą moją uwagę na jakiegoś konkretnego pacjenta, czasami rodzina prosi żeby zajrzeć do ich bliskiego a czasami sami pacjenci proszą o rozmowę. Staram się też rozmawiać z rodzinami i bliskimi pacjentów – oni też potrzebują wsparcia. Zdarzały się już sytuacje, gdy zabierałam z korytarza zapłakane i zdenerwowane rodziny.

A jak sobie radzę? Po pierwsze, naprawdę lubię to, co robię i dzięki temu mam stale motywację do działania. Po drugie, dbam o to żeby mieć czas na odpoczynek i regenerację, staram się realizować plany pozazawodowe i mieć czas na aktywności, które dają mi radość. Po trzecie, gdy zauważam, że coś mnie jakoś wyjątkowo mocno poruszyło wtedy sięgam po pomoc bardziej doświadczonych psychologów.

O pracy psychoonkologa pisałam jakiś czas temu, gdyby ktoś chciał wrócić do tamtego materiału, znajdzie go pod tym linkiem: http://psychoonkolog.eu/psychoonkolog-na-oddziale-zbedny-wydatek-czy-niezbedna-pomoc/

10 kroków po poznaniu diagnozy

 

Diagnoza choroby nowotworowej to jedna z tych informacji, których wolelibyśmy nigdy w swoim życiu nie usłyszeć. Kiedy jednak słyszymy od lekarza, że to rak, nasz świat wywraca się do góry nogami. Większość pacjentów mówi o utracie poczucia bezpieczeństwa, pojawia się lęk – o siebie i o swoich bliskich. Pacjenci mówią też, że to jakby dostać „kijem po głowie”. Pojawia się wiele negatywnych myśli i emocji i bardzo trudno jest się w tej nowej sytuacji odnaleźć.

Co możemy zatem zrobić aby pomóc sobie na początku tej drogi?

1.      Pozwól sobie przeżyć emocje

Lęk, złość, smutek, rozpacz to emocje, które możesz odczuwać po poznaniu diagnozy i te emocje masz prawo odczuwać, one są tu naturalne. Pozwól sobie na przeżycie tych emocji. Jeżeli chcesz płakać, to płacz, chcesz krzyczeć, to krzycz. Nie duś tego w sobie i nie pozwól aby ludzie wokół Ciebie odebrali Ci prawo do odczuwania tych emocji. Pamiętaj, że to co teraz czujesz jest naturalną reakcję na kryzys w jakim się właśnie znalazłaś.

2.      Uzyskaj dokładną i pełną informację od lekarza

Bardzo ważne jest, abyś otrzymała od lekarza pełną i rzetelną informację o swojej chorobie i planowanym leczeniu. Mając wiedzę będziesz mogła bardziej świadomie podejmować decyzje o swoim leczeniu a także lęk, który odczuwasz będzie mniejszy. Pamiętaj, że przeczesując czeluści Internetu możesz napotkać wiele stron, na których będą niesprawdzone lub nieprawdziwe informacje. Dlatego tak ważne jest, abyś opierała się o sprawdzone źródło informacji jakim jest lekarz.

3.      Jeżeli masz wątpliwości uzyskaj opinię drugiego lekarza.

Może być tak, że leczenie które zaproponuje Ci lekarz wzbudzi Twoje wątpliwości i będziesz wahała się czy zgodzić się na nie czy nie. Pamiętaj, że masz prawo zasięgnąć opinii innego lekarza. Tu chodzi o Twoje życie i zdrowie i ważne jest abyś mogła zaufać lekarzowi i leczeniu, które Ci proponuje.

4.      Odpuść sobie czytanie statystyk.

Po usłyszeniu diagnozy szukasz informacji o tym jakie są rokowania i jakie masz szanse? Odpuść sobie – takie informacje nie poprawią Twojego samopoczucia. Pamiętaj, że statystyki odnoszą się do populacji, a nie do konkretnego człowieka. A przecież każdy z nas jest inny, ma inny stan wyjściowy, inaczej będzie reagował na leczenie. Zagłębiając się w statystyki możesz pogorszyć swój nastrój i odebrać sobie nadzieję.

5.      Zrewiduj swoje przekonania na temat raka i jego leczenia.

Na pewno masz w głowie jakieś przekonania dotyczące raka i tego jak wygląda leczenie. Ważne abyś przyjrzała się swoim przekonaniom i sprawdziła, czy aby na pewno są one dla Ciebie zdrowie. Większość pacjentów ma w głowie niezdrowe przekonania o chorobie i leczeniu, są to myśli typu: „Rak to wyrok”, „Chemia mnie zabije”, „Z raka się nie wychodzi” itp. Niezdrowe przekonania dotyczące choroby i leczenia sprawiają, że odczuwasz negatywne emocje (np. lęk, złość, poczucie winy), a negatywne emocje źle wpływają na Twoje zdrowie i na proces powrotu do zdrowia.

6.      Pracuj z wyobraźnią.

Twoja wyobraźnia ma ogromną moc. Używana w zdrowy sposób może stać się narzędziem, które będzie pomagało Ci w powrocie do zdrowia. Ważne aby porzucić zamartwianie się (czyli wyobrażanie sobie czarnego scenariusza) a skupiać się na wyobrażaniu sobie pożądanego efektu. Jak jeszcze używać wyobraźni w zdrowy sposób? Po pierwsze: myśl lub wyobrażaj sobie chorobę jako uleczalną. Po drugie: myśl lub wyobrażaj sobie leczenie jako skuteczne. Po trzecie: myśl lub wyobrażaj sobie Twoje ciało jako zdolne do samoleczenia.

7.      Nie rezygnuj z aktywności dających Ci radość.

Zwykle, gdy w życiu dzieje się coś trudnego to w pierwszej kolejności rezygnujesz z aktywności, które dają Ci radość. Pojawia się w głowie przekonanie: „Jak mam się bawić skoro w moim życiu dzieje się coś złego?”. A właśnie te aktywności, które dają Ci radość sprawiają, że masz więcej energii, lepiej przechodzisz przez leczenie, wspomagają Twój powrót do zdrowia. Nie rezygnuj z nich, postaraj się przeznaczać chociaż 30 minut dziennie na aktywności, które dadzą Ci poczucie radości.

8.      Słuchaj swojej wewnętrznej mądrości.

Masz w sobie Twój wewnętrzny głos, który prowadzi Cię w stronę tego co dobre dla Ciebie i Twojego zdrowia. Wsłuchaj się w ten głos, w jego podpowiedzi i podążaj za nimi.

9.      Przyjrzyj się swoim kręgom wsparcia.

Rozejrzyj się wokół siebie, zobacz ludzi, którzy Ci towarzyszą. Zobacz jakie wsparcie możesz od nich uzyskać. Pamiętaj, też że w Twoim kręgu wsparcia są też specjaliści (lekarz, pielęgniarka, psycholog).

10.   Staraj się żyć normalnie

To może brzmi jak banał, ale to prawda. Staraj się żyć, funkcjonować jak najnormalniej. Pamiętaj, że nadal jesteś rodzicem, partnerem, małżonkiem, przyjacielem, pracownikiem, szefem. Jeżeli tylko stan Twojego zdrowia na to pozwala, nie rezygnuj ze swojej codziennej aktywności.

A może by tak “zdrowieć” zamiast “walczyć”?

 

W naszym codziennym języku przyjęło się mówić, że “walczy się z rakiem” . W rozmowach pacjentów czy w mediach wszędzie “walka z chorobą” . Tylko czy taki sposób mówienia o leczeniu i chorobie jest aby na pewno zdrowy?
Mówienie o raku w kontekście walki dokłada na barki dodatkowy ciężar, wywołuje presję i przyczynia się do powstawania i wzmacniania niezdrowych przekonań o chorobie i leczeniu. A co za tym idzie pojawiają się trudne (negatywne) emocje.

A gdybyśmy tą “walkę” zamienili na “zdrowienie” ? I zamiast mówić “Walczę z rakiem” mówili “Zdrowieję”. Czujecie różnice? Czy nie byłoby lżej?